Archiwum Kategorii
Pliki w formacie midi i ich historia
Historia formatu midi początek ma w latach 60-tych ubiegłego wieku. Wtedy to pojawiły się prototypowe organy nazwane syntezatorami, w których dźwięk tworzony był elektronicznie. Początkowo były to instrumenty jednokanałowe, to znaczy w danej jednostce czasu mógł być słyszalny tylko jeden ton. Chcąc zapewnić swojej twórczości polifoniczność, muzyk zmuszony był do używania jednocześnie kilku instrumentów. W dobie miniaturyzacji podzespołów elektronicznych, jednokanałowe syntezatory zastąpione zostały przez syntezatory polifoniczne, wyposażone w programowalne układy scalone i „komputer” rejestrujący kolejne sekwencje brzmieniowe. Zaznaczyć należy, że nie była to rejestracja analogowego brzmienia, a rejestracja parametrów kolejnych dźwięków w każdej sekwencji (wysokość dźwięku, czas trwania). W miarę postępu technicznego liczba parametrów rejestrowanych w pamięci wzrastała, co w połączeniu z multikanałowością daje obecnie możliwość na zapis w plikach midi nawet utworów symfonicznych. W obecnych czasach muzyka zapisana w formacie midi może osiągnąć jakość nie niższą od jakości muzyki granej na instrumentach tradycyjnych. Pliki w formacie midi charakteryzują się malutką objętością. Pozwala to na wiele możliwości ich wykorzystania – od gier komputerowych, przez karaoke i grupy muzyczne, aż po bardzo popularne sygnały polifoniczne w telefonach mobilnych.
Mariela i Alberto – nauczyciele tanga argentyńskiego
Jose i Viki to moi totalnie ukochani mistrzowie tanga argentyńskiego ze światowej stolicy tanga!
Jeśli chodzi o technikę, zwrócili moją uwagę niezwykle plastycznym kontaktem w parze, a także tym, iż w tańcu wyglądają według mnie wspaniale. Jest to jedna z nielicznych par, której można zrobić zdjęcie w każdym momencie ich tańca i za każdym razem zdjęcie będzie doskonałe – naprawdę niezwykłe. Tańczą tango głównie w bliskim objęciu, ale z giętkością oraz dynamiką tango nuevo!
Jose i Viki niezwykle jasno i klarownie ustalony układ, wedle którego tańczą tango oraz tego tanga nauczają. Implikuje to, iż nieomalże zawsze, na każdy problem, jest odpowiedź. Doskonałe są kursy grupowe, w czasie których naprawdę mocno pracują, starają się pomóc wszystkim ćwiczącym, pomagają nawet nieproszeni (również niezwykłe i według mnie nadzwyczaj pozytywne), układy, które wymyślają są zawsze bardzo zapierające dech ale całkiem możliwe do powtórzenia nawet na milondze, a przy okazji, poniekąd w oderwaniu od tych choreografii, w ciele pozostaje technika ruchu.
Mimo tego co napisałem o grupowych zajęciach tanga prowadzonych przez tych mistrzów tanga, mnie w wyższym stopniu zachwyciły ich lekcje prywatne. Całkiem jak dla mnie trudne, szczegółowe i raczej wyczerpujące, dawały już nawet już nawet w tym samym dniu efekt!
Na zakończenie, rzecz dla mnie zdecydowanie nie najmniej istotna – otóż oboje są ?anty-toksyczni”. Są nawet świetni technicznie i merytorycznie nauczyciele tanga argentyńskiego, którzy swoim postępowaniem wprowadzają nerwową atmosferę na warsztatach – dla mnie takie kursy są zazwyczaj ostatnimi. Jose i Viki są pod tym względem, tych nauczycieli przeciwieństwem. Potrafią rozładować nawet już totalnie gorącą atmosferę wśród uczniami (chyba każdy z nas wie, o czym mówię) a robią to całkiem naturalnie, ot po prostu tacy są.